30.9.17

Nie tylko fotografią człowiek żyje, czyli co robię w wolnym czasie



Fotografia nie jest jedynym moim zajęciem. Szczerze mówiąc robienie zdjęć zajmuje niewielką część mojego życia. Traktuję to jako pasję (jedną z kilku), dzięki której mogę stworzyć coś "swojego", realizować własne wizję, rozwijać się, oderwać się od monotonnej codzienności. Do tego dzięki fotografii mogę kreatywnie spędzić czas z ciekawymi ludźmi. Fotografia jako pasja, a nie zawód daje mi poczucie, że wszystko mogę, a nic nie muszę. Nie muszę wykonywać sesji, które mi nie odpowiadają, tylko po to żeby na nich zarobić. Mogę za to realizować swoje pomysły, gdy mam na to ochotę. A jak wygląda moje życie gdy nie biegam z aparatem w dłoni?   


Bloger
fot. Bartosz Czerniawski

PRACA 

Aktualnie pracuję na etacie w korporacji z sektora fin-tech. Jest to jedna z najszybciej rozwijających się firm europejskich, sponsor wielu drużyn sportowych, lider wszelkich rankingów największych polskich firm. Pracuję w dziale obsługi klienta. Praca jak praca, ma swoje wady i zalety. Najważniejsze jest, że zapewnia mi stałe źródło dochodów, dzięki którym mogę realizować swoje pasje i przyjemnie spędzać czas po godzinie 16:00. Minusem jest to, że zabiera 40 godzin z życia tygodniowo :P



SPORT 

Bardzo lubię aktywnie spędzać czas. Choć nigdy nie trenowałam profesjonalnie żadnej dyscypliny, zawsze aktywność fizyczna była mi bliska. W dzieciństwie spędzałam weekendy jeżdżąc na rowerze lub grając w piłkę. Podczas wakacji zawsze sporo pływałam. Moim ulubionym przedmiotem w szkole był w-f (na równi z j.polskim). Do dziś z uśmiechem wspominam czasy podstawówki, kiedy na niemal każdej lekcji kopałyśmy piłkę. Kto by pomyślał, że kilkunastoletnim dziewczynkom tak bardzo spodoba się gra zarezerwowana dla chłopców. Niestety im dalej w las tym było gorzej. W gimnazjum lekcje w-f nie dostarczały już tyle frajdy, głównie dlatego, że nauczycielka wolała otaczać się wianuszkiem pupilków niż zająć sportem. W liceum było jeszcze gorzej. W-fistka jak mantrę powtarzała: "Dziewczyny nie dotykajcie piłki, bo coś Wam się stanie".   



Mimo wszystko sport lubię do dziś. Regularnie biegam. Kilka razy w tygodniu pokonuję dystans około 10 kilometrów. Nie mam żadnego planu treningowego, nie rywalizuję wynikami z innymi. Nie staram się poprawiać czasu albo zwiększać dystansu. Biegam dla zdrowia i czystej przyjemności. Nie używam żadnej aplikacji treningowej, nie mam specjalnego sprzętu. I uważam, że właśnie dzięki temu jogging niezmiennie od kilku dobrych lat mnie cieszy. Biegając - podobnie jak z fotografią - nie czuję żadnej presji! Biegam kiedy chce i jak chce!

Moje pasjeKolejną moją ulubioną dyscypliną sportu jest tenis. W wieku 8 lat pojechałam na obóz tenisowy. Spodobało mi się, jednak 20 lat temu tenis uważany był za sport dość ekskluzywny. Samo wynajęcie kortu kosztowało zdecydowanie za dużo. Dlatego moi rodzice nie zdecydowali się zapisać mnie na regularne treningi. Do gry w tenisa wróciłam około 3 lata temu. Okazało się, że korty znajdujące się w mojej dzielnicy nie są wcale takie drogie. Razem z moim Chłopakiem regularnie zaczęliśmy rozgrywać sparingi. Walka niestety jest nierówna. Jestem zdecydowanie słabsza od mojego przeciwnika, jednak i tak polecam wszystkim wysportowanym parom taką formę spędzania wspólnie czasu. Wspólna pasja zdecydowanie zbliża. 


PODRÓŻE

Od zawsze kocham podróże. W podstawówce chętnie jeździłam na wycieczki klasowe i szkolne. W wakacje rodzice wysyłali mnie na obozy i kolonie. Dzięki temu zwiedziłam sporą część Polski i kilka europejskich krajów. Gdy dorosłam zdecydowałam się na studencki wyjazd w ramach programu Erasmus. Mój wybór padł na Brukselę. Koniecznie chciałam zamieszkać w dużym europejskim mieście. Po półrocznym pobycie w Brukseli wróciłam do Polski z dwoma wnioskami: 

1. Nie warto bać się podróżować. W każdym cywilizowanym kraju jesteśmy w stanie sami sobie poradzić. Świat stoi otworem, więc warto z tego korzystać.

2. Wszędzie żyje się podobnie. Nie ważne czy mieszkamy w Zielonej Górze, Brukseli, Nowym Jorku czy jeszcze innym mieście. Wszędzie musimy pójść do pracy/szkoły, zrobić zakupy, posprzątać, za to w weekend relaksujemy się ze znajomymi. Nie warto więc idealizować życia w innym kraju. Powtórzę bardzo mądre powodzenie: Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.      

Zdjęcia z podróży
Gdynia
Po skończeniu studiów podróżuje już z mniejszą intensywnością, ale za to uważniej wybieram swoje destynacje. Już nie wystarczy mi samo leżenie na plaży w ciepłych krajach. Aktualnie planując urlop wybieram takie miejsce, gdzie nie tylko odpocznę, ale też będę mogła coś ciekawego zobaczyć, poznać historię i architekturę danego kraju. W te wakacje pojechałam do Barcelony i... zakochałam się niej:) Więcej o tej podróży napiszę w osobnym poście. 

Podsumowując moje dotychczasowe podróże polecam Wam 2 moje ulubione miejsca:

Zdjęcia z podróży
Gdańsk
- Trójmiasto, czyli Gdańsk, Gdynia, Sopot - według mnie najpiękniejsze miejsce w Polsce. Za Sopotem nie przepadam ze względu na tłok nieproporcjonalny do ilości atrakcji. Natomiast Gdańsk i Gdynia zdecydowanie polecam odwiedzić. Gdańsk uwielbiam za historyczny klimat, natomiast Gdynię za przepiękną promenadę Królowej Marysieńki rozciągająca się od ulicy Przebendowskich do orłowskiego mola.

- Barcelona - zdecydowanie najpiękniejsze miasto, jakie miała okazję zobaczyć. Kolorowe, tętniące życiem, nowoczesne i pełne słońca. Zresztą czy ktoś z Was zna osobę, której nie podobałoby się to miasto? Bo ja o takiej nie słyszałam.


KSIĄŻKI

Wolę wieczór przy książce niż szaloną imprezę, która zaczyna się w piątek po 16:00, a kończy w niedzielę. Zamiłowanie do książek mam od dzieciństwa. Już w podstawówce brałam udział w konkursach czytelniczych, a z koleżankami prześcigałam się w ilości przeczytanych książek. Z pasji do czytania i pisania zdecydowałam się na studia - filologię polską. I tutaj spotkała mnie niespodzianka! Jedyne warte polecenia książki przeczytałam na zajęciach z literatury współczesnej i literatury powszechnej. 
Moja pasja

Całe reszta materiałów, z których korzystałam to antologie literatury, teorie literatury, teksty z dawnych epok, gramatyka i masa niezbyt ciekawych rzeczy. Wielu polonistów twierdzi, że na studiach zabito w nich zamiłowanie do literatury. Doskonale ich rozumiem, jednak w moim przypadku te zmiłowanie nie minęło. Nadal czytam książki choć ze względu na brak czasu już w mniejszej ilości.

Moje ulubione książki to:

1. Świat Według Garpa, John Irving (odkryłam ten tytuł z polecenia blogerki Malwiny Pe), 

2. Ojciec chrzestny, Mario Puzo (wiadomo - klasyka!),

3. Lot nad kukułczym gniazdem, Ken Kesey (zafascynowana tą książką postanowiłam napisać na jej temat pracę licencjacką).  

A co czytam teraz? Właśnie rozpoczęłam  Sapiens. Od zwierząt do bogów autorstwa Yuval Noah Harari. Jest to bestseller z gatunku literatury popularnonaukowej. Warto po nią sięgnąć.

Jak widać moje zainteresowania są dość różnorodne. A Wy jakie macie pasje? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Subiektywnie o fotografii , Blogger